Jak wybrać dobrego instruktora narciarstwa?

 

Podjąłeś decyzję. Chcę nauczyć się jeździć na nartach, desce lub chcesz, aby ktoś z Twoich najbliższych to zrobił. Postanawiasz oddać się w ręce instruktora. Tylko czym się kierować przy jego wyborze, aby to faktycznie był instruktor, a nie tzw. instruktor.

 

Tak więc na co warto zwrócić uwagę? Na następujące zachowania instruktora:

 

wywiezienie początkującego na wysoką górę i polecenie by zjechał na dół„jak sobie poradzi to się nauczy”. Znam sytuacje gdzie osoby potraktowane w ten sposób przez tzw. instruktorów (nieraz mężów czy kolegów…) rezygnowały z jazdy na nartach na kilkanaście lat. Zblokowanie udawało się przełamać dopiero pod okiem profesjonalnego instruktora, który krok po kroku, stopniując trudność  prowadził kursanta do zdobycia umiejętności i radości z jazdy.

 

nie wsłuchiwanie się w to co mówi, komunikuje kursant – można przegapić sygnały o zmęczeniu, o zbyt ciasno zapiętych butach narciarskich (bardzo częsta przypadłość początkujących), czy też nie zorientować się, że mamy przed sobą inżyniera o bardzo ścisłym umyśle, który by zrozumieć sekwencję ruchową i cel zadania potrzebuje bardzo konkretnego wytłumaczenia ewolucji.

 

nauczanie „pługu”  (ewolucja kątowa nauczana na początku szkolenia) przez zbyt długi czas, brak urozmaiconych ćwiczeń. Skutkuje to nieraz kontuzjami stawów kolanowych oraz utrwalaniem nieprawidłowej sylwetki (tzw. pozycja „sedesowa” 🙂 – gdzie środek ciężkości jest zbytnio przesunięty ku tyłowi

 

„parcie” na wynik a nie na radość z jazdy – zdarza się np. przy lekcjach początkowych z dziećmi, gdzie rodzic oddaje dziecko na godzinną lekcję oczekując szybkiego efektu za niemałe pieniądze, które płaci. Instruktor czując presję rodzica zamęcza dziecko powtarzaniem danej ewolucji zaniedbując zabawę, nawiązanie relacji i pozytywne odczucia z pierwszego kontaktu z nartami. Efekt – dziecko nie chce wrócić na narty….

 

brak pozytywnych komunikatów. Jasne jest, że zawsze są błędy, które można poprawić (najlepsi stale się szkolą!). Jednakże brak pochwał może w bardzo krótkim czasie skutkować zniechęceniem uczącego się.

 

niedostosowanie języka do osoby. Należy zwrócić uwagę na wiek i charakter kursanta. Dwa przykłady:

do pięciolatka: „obciąż mocno kątowo ustawioną nartę” – terminologia zbyt trudna dla małych dzieci

do dziesięciolatka: „zrób nóżkami pizzę” (chodzi o kątowe ustawienie nart w pługu) – tutaj z kolei zbyt infantylnie. O ile dla małych dzieci wprowadzanie określeń typu „pizza” czy „frytki” na określenie ustawienia nart może być wskazane, o tyle kontynuowanie tego przy starszych może prowadzić do sytuacji, gdzie osoba dorosła używa takich stwierdzeń nie znając prawidłowej terminologii.

 

brak nawiązania relacji z kursantem/podopiecznym.

 

Autor: Paweł Jodczyk

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+